I oto przed nami już ostatnie spotkanie projektu. Na zakończenie przygotowaliśmy filmy nieco nowsze niż kultowe pozycje z lat 70-80, ale nie znaczy to że mniej zabawne lub mniej rozpoznawalne. Podczas siódmego spotkania pokażemy czeskich „Wycieczkowiczów” i polski obraz „Chłopaki nie płaczą” Zaproszonym gościem będzie jeden z aktorów grających w „Chłopakach…”– Michał Milowicz.

Wycieczkowicze” (2006), reż. Jiří Vejdělek. Przezabawny film o grupie czeskich wczasowiczów wyjeżdżąjcych na tygodniowe wakacje nad Adriatyk. Mamy tam mieszankę różnorodnych typów ludzkich i charakterów, m.in. bystrą kobietą, która zabiera swoich drażliwych rodziców na urlop, przeciętną gwiazdeczkę pop, parę homoseksualistów, nastoletnie seksbomby, oraz pasjonata literatury s-f. Liczne komplikacje plus drobne przygody oznaczają, że nie wszystko na tej wycieczce idzie według planu. W Czechach, w roku premierowym, film obejrzało ponad milion widzów!

 

Chłopaki nie płaczą” (2000), reż. Olaf Lubaszenko. Film tak rozpoznawalny dla polskiego widza, że nie trzeba bliżej go przedstawiać. Typowa komedia omyłek  - para przyjaciół, skrzypek Kuba (Maciej Stuhr) i Oskar (Wojciech Klata), zostają przez przypadek wplątani w aferę z gangsterami (w jednej z ról „gangsterskich” rewelacyjny Michał Milowicz jako Bolec).

 

Michał Milowicz - kompozytor i piosenkarz, ale przede wszystkim, aktor filmowy i teatralny. Popularność zyskał dzięki rolom w takich filmach, jak: Kiler-ów 2-óch (1999), Chłopaki nie płaczą (2000) i Poranek kojota (2001). Na deskach scenicznych występuje głównie w teatrach muzycznych (Teatr Studio Buffo, Teatr Rampa, Teatr Komedia).

 

Szóste, czyli przedostatnie spotkanie projektu, to zestawienie filmu bardzo rozpoznawalnego z obrazem nieco mniej znanym. 26 maja zapraszamy na jedną z najbardziej kultowych czeskich komedii lat 60-70, czyli „Lemoniadowy Joe”, oraz nieco mniej znaną polską produkcję z lat 80-tych „Filip z konopi”. Zaproszonym gościem będzie jeden z aktorów grający w „Filipie…”, a zarazem niekwestionowana legenda i mistrz polskiej sceny kabaretowej – Zenon Laskowik.

Lemoniadowy Joe” (1964), reż. Oldřich Lipský . Fabułę tej parodii westernu można opisać krótko i zwięźle - w zdeprawowanym miasteczku na Dzikim Zachodzie pojawia się kowboj o blond włosach, który zamiast alkoholu pije lemoniadę. I co dalej, zapytacie Państwo? Dalszą historię pisze nieograniczona wyobraźnia czeskich twórców tego filmu, a kto tego nie widział ten koniecznie powinien zobaczyć dlaczego czeska komedia ma tylu fanów na całym świecie. „Lemoniadowy Joe” zdobył nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastian.


kadry z filmu "Lemoniadowy Joe"

 

Filip z konopi” (1983), reż. Józef Gębski. Film przedstawia historię rodziny zmagającej się z codziennymi problemami związanymi z zżyciem w blokowisku na typowym warszawskim osiedlu.  Każde z takich mieszkań jest pełne usterek i wad konstrukcyjnych, które sprawiają, że życie w nim jest prawdziwym utrapieniem. Do tego dochodzi wizyta rodziny z prowincji, ankieter ze spółdzielni mieszkaniowej i grupa wszystkowiedzących fachowców (w tej roli kabaret TEY z Zenonem Laskowikiem na czele).


kadry z filmu "Filip z konopi"

 

Zenon Laskowik - satyryk, aktor, artysta kabaretowy, twórca legendarnego kabaretu „Tey” z Poznania,  w którym jego duety z J. Rewińskim i B. Smoleniem uzyskały status ikony polskiej sceny kabaretowej. Od 2005 jest dyrektorem artystycznym Platformy Artystycznej O.B.O.R.A. Obecnie wraz z Waldemarem Malickim i Jackiem Fedorowiczem tworzą Filharmonię Dowcipu


Zenon Laskowik

Mamy już piątą... okrągłą rocznicę spotkań projektu! 7 kwietnia zapraszamy na kolejne „starcie gigantów”. Barejowska komedia „Nie ma róży bez ognia” spotka się pod jednym dachem z czeskim klasykiem gatunku pt. „Adela jeszcze nie jadła kolacji”. Oba filmy nakręcono w latach 70-tych,  jednak oba pokazują zupełnie inne spojrzenie na komediową narrację. Zaproszonym gościem, który czeka na spotkanie z Państwem zaraz po drugim seansie, będzie główny bohater wyświetlanej polskiej komedii, a zarazem jeden ze scenarzystów filmu – Jacek Fedorowicz.

„Adela jeszcze nie jadła kolacji” (1977), reż. Oldřich Lipský – czeska parodia filmów kryminalnych. Reżyser wykorzystał kombinowane zdjęcia aktorskie z sekwencjami animowanymi. Jednym z bohaterów jest amerykański detektyw, Nick Carter. Wiemy, że to znany bohater popularnych powieści z przełomu wieków. W pastiszu Oldřicha Lipskiego sławny detektyw przybywa do secesyjnej Pragi, by rozwikłać zagadkę zniknięcia pewnego psa oraz odkryć tajemnicę mięsożernej rośliny. Bohater musi stawić czoła największemu wrogowi którym jest… ogrodnik.

„Nie ma róży bez ognia” (1974), reż. Stanisław Bareja – polski klasyk mieszkaniowo – meldunkowy. Janek i Wanda mieszkają w małym pokoiku w willi, w której inne pokoje zajmują biura różnych instytucji. Pewnego dnia małżonków odwiedza niejaki Malinowski, który kiedyś mieszkał w tym samym pokoiku. Proponuje małżonkom zamianę pokoju na nowe, dwupokojowe mieszkanie, które właśnie otrzymał. Janek i Wanda początkowo są nieufni, ale w końcu dochodzi do zamiany… jednak wraz z małżeństwem przeprowadza się również były mąż Wandy… czas pokazuje że nie tylko on zameldował się w nowym mieszkaniu.

Jacek Fedorowicz – ikona polskiej komedii, którego raczej nie trzeba przedstawiać miłośnikom komedii. Główny bohater  i współtwórca scenariusza „Nie ma róży bez ognia”. Aktor, satyryk, współtwórca cyklicznych programów rozrywkowych w polskim  radiu i telewizji  m.in. "Dziennik telewizyjny", „60 minut na godzinę”. Otwarty panel dyskusyjny rozpoczniemy ok. godz. 19.30.

 

Czwarte spotkanie za nami a w nim… dwie zupełnie różne komedie, o różnych fabułach i z różnych lat, które bawiły podobnym, nieco gorzkim humorem. Publiczność która przyszła do CIK Orzeł w nadkomplecie (ponad 100 widzów, w tym 20 osób z Czech) oklaskiwała oba klasyki – polskiego ”Misia” i czeskie „Pali się moja panno”.

Wisienką na tym filmowym torcie była Joanna Kołaczkowska, która na spotkaniu z widzami opowiadała o swojej karierze, życiu prywatnym i oczywiście o udziale w produkcji, która miała być kontynuacją kultowego „Misia” czyli filmie „Ryś”. Poza motywami typowo z planu filmowego i opowieściach o współpracy ze Stanisławem Tymem, Asia wspominała o swoich początkach w kabarecie „Potem” i o przyczynach jego rozpadu, a także o tym, w jaki sposób powstał kabaret Hrabi. Joanna chętnie opowiedziała, w jaki sposób powstają kolejne produkcje, co ją rozśmiesza i jak wygląda współpraca z pozostała, męską częścią składu kabaretu. Aktorka występuje także w popularnej parodii konwencji opery mydlanej pt. „Spadkobiercy” jako Dorin Owens. W rozmowie z publicznością nie kryła, jak bardzo marzy jej się rola w poważnej produkcji filmowej i jak niewielkie szanse ma na spełnienie tego marzenia poprzez swoje emploi. Mimo wielu propozycji, stanowczo odmawia ról w jakichkolwiek reklamach.

 

  • _MG_8136
  • _MG_8183
  • _MG_8186
  • _MG_8189
  • _MG_8218
  • _MG_8234

https://www.facebook.com/boleslawiectv/videos/1865062256868232/

 

Czwarte spotkanie projektowe to możliwość obcowania z dziełami dwóch reżyserskich legend: Milosza Formana i Stanisława Barei. Komedia „Miś” to jedna z najlepszych polskich przedstawicieli gatunku, a czeski klasyk „Pali się moja panno” jest pierwszym ważnym filmem Formana (nominacja do Oskara). Zaproszonym gościem będzie prawdziwa gwiazda polskiego kabaretu – Joanna Kołaczkowska (kabaret Hrabi). Zapraszamy od 16.30 do CIK „Orzeł”.

„Miś” (1980), reż. S. Bareja – tego filmu nie trzeba przedstawiać polskiemu widzowi… jest to jedna z zaledwie kilku komedii o której można bez żadnego nadużycia powiedzieć  - pozycja kultowa! Pełen paradoksów i komizmu scenariusz autorstwa duetu Bareja – Tym ukazuje życie prezesa klubu sportowego "Tęcza" w czasach PRL-u. Film broni się pomimo upływu 40 lat, a każda rola aktorska jest prawdziwą perełką, bowiem nawet w epizodach pojawiają się świetni polscy aktorzy (m.in. W. Pokora, S. Mikulski, Z. Czerwińska, B. Pawlik).

„Pali się moja panno” (1967), reż. M. Forman – akcja filmu przenosi nas do małej czeskiej miejscowości  w której odbywa się coroczny Bal Strażaków. Pomimo dokładnych przygotowań nie wszystko idzie zgodnie z planem. Milosz Forman pod płaszczykiem lekkiej, przyjemnej komedii ukazał mechanizmy działania systemu komunistycznego. W tym zawiera się wielkość tego filmu, który tak jak „Miś” nabiera po latach dodatkowych barw i smaków. Warto przypomnieć, że „Pali się…” był czeskim kandydatem do Oskara w kategorii filmu nieanglojęzycznego.

 

Joanna Kołaczkowka – tym razem gościem specjalnym projektu będzie ikona polskiej sceny kabaretowej. Wystąpiła w filmie „Ryś, czyli  kontynuacji kultowego „Misia”. Aktorka, autorka tekstów związana na stałe z kabaretem Potem i kabaretem Hrabi. Występuje w popularnym serialu improwizowanym pt. „Spadkobiercy”. Panel dyskusyjny zaraz po filmie „Miś” (około godz. 20.00)

W sobotę, 10 lutego, w Orle po raz trzeci odbyło się polsko-czeskie spotkanie z komediami. Gościem tego wieczoru był aktor filmowy i teatralny  - Dariusz Kordek. Na spotkaniu opowiadał o swojej roli w filmie „Sztos”

Widzowie obejrzeli świetną czeską komedię „Guzikowcy” Petra Zelenki oraz debiut reżyserski aktora Olafa Lubaszenki „Sztos”. Oba filmy powstały w 1997 roku.

Absurdalni „Guzikowcy” i „Sztos” historia o oszustach z lat 70. spodobała się polsko-czeskiej widowni. Dwa filmy różniły się znacznie, ale bawiły jednakowo. Petr Zelenka pokazał wielowymiarową, surrealistyczną rzeczywistość, gdzie historyczne wydarzenia mieszają się niespodziewanie z teraźniejszością. Olaf Lubaszenko opowiedział w swoim filmie historię oszusta, który mści się na koledze. Ta komedia w doborowej obsadzie jest już klasykiem polskiego kina „okołogangsterskiego”. Wiele scen i powiedzonek z filmu funkcjonuje w żartach i dowcipach powtarzanych od ponad 20 lat.

Gwiazdą wieczoru był Dariusz Kordek, który na spotkaniu z widzami, po projekcjach filmów, opowiadał o swojej karierze, życiu prywatnym i oczywiście o swoim udziale w filmie „Sztos”. Zgromadzona na sali publiczność mogła się dowiedzieć o tym, jak aktor wspomina swoją współpracę z takim aktorskimi tuzami jak Jan Nowicki, Leon Niemczyk, czy Emil Karewicz.

 

  • _MG_6281
  • _MG_6285
  • _MG_6292
  • _MG_6314
  • _MG_6370
  • _MG_6396
  • _MG_6400
  • _MG_6402

Trzecie spotkanie projektowe to filmowi równolatkowie – polska komedia w stylu gangsterskim „Sztos” (O. Lubaszenko) i pomieszana gatunkowo czeska komedia  „Guzikowcy” (P. Zelenka). Widzowie będą mieli okazję porównać dwa tytuły z tego samego roku – 1997. Będą to dwa zupełnie różne gatunkowo filmy, z kompletnie inną narracją i zupełnie innym rodzajem humoru. Zaproszonym gościem będzie polski aktor teatralny, serialowy i filmowy – Dariusz Kordek (gra w „Sztosie” pomocnika gangstera Gruchy).

Guzikowcy (1997) – reż. Petr Zelenka. Czarna komedia Zelenki to sześć niezależnych opowiadań, które twórca połączył wspólnymi motywami. Epizody ze współczesnej Pragi, japońskiej Kokury i pokładu bombowca „Enola Gay” łączą tajemnicze związki, którymi jest przesiąknięty bieg zdarzeń. Tytuł filmu oznacza fikcyjną przypadłość, na którą cierpi jeden z bohaterów - guzikowcy to osoby, które wyrywają guziki w tapicerowanych meblach pewną częścią ciała. Jaką? Dowiedzą się Państwo w sobotę 10 lutego.

 

 

Sztos (1997) – reż. Olaf Lubaszenko. Historia z lat 70-tych w której splatają się losy dwóch „kombinatorów”. Eryk (Jan Nowicki) to wytrawny hochsztapler, który musi się odegrać na koledze z branży oraz Synek (Cezary Pazura) drobny oszust uczący się „fachu”. Razem wyruszają w Polskę siejąc spustoszenie... w portfelach dewizowych turystów oferując im wymianę zachodnich walut po atrakcyjnych, czarnorynkowych cenach. Tytułowy „sztos” to przekręt, w który para bohaterów planuje wciągnąć niejakiego „Gruchę”. Plan wydaje się być przygotowany perfekcyjnie, ale życie pisze własne sceneriusze…

 

Dariusz Kordek – śpiewający aktor teatralny, serialowy i filmowy. Absolwent warszawskiej PWST, laureat Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Związany z teatrami warszawskimi: Studio Buffo, Rampa, Komedia, Syrena i teatrem muzycznym Roma. Szerokiej publiczności dał się poznać rolą w pierwszym polskim serialu TV „W labiryncie”. Na dużym ekranie zasłynął jedna z głównych ról w filmie „Kroll” Władysława Pasikowskiego. Łączy aktorstwo ze śpiewaniem – występował w słynnym musicalu Metro”, nagrał własną płytę,  wystąpił z powodzeniem w  muzycznych  programach „Jak oni śpiewają” i „Twoja twarz brzmi znajomo”. Obecnie nie tylko występuje w przedstawieniu muzycznym „Bodo” (spektakl o legendarnym aktorze przedwojennym - Eugeniuszu Bodo)  ale jest również jego realizatorem i  producentem.

 

Drugie spotkanie projektu „Komedia bez granic” wyszło nieco poza granice komedii. Przedstawiono bowiem filmy z pogranicza komedii i dramatu: czeskie „Dzikie pszczoły” i polskie „Wesele” Po projekcji odbyło się zapowiedziane spotkanie z odtwórczynią roli panny młodej z „Wesela”  - Tamarą Arciuch. Dużą niespodzianką dla uczestników projektu była możliwość spotkania, niejako „przy okazji”,  z życiowym partnerem pani Tamary – Bartłomiejem Kasprzykowskim (aktor znany z ról w serialach „Ranczo”, „Halo Hans” i „Przyjaciółki”, zwycięzca i juror w popularnym programie „Twoja twarz brzmi znajomo”).

Zanim jednak doszło do spotkania z parą aktorów, widzowie obejrzeli dwa filmy. Pierwszym był obraz z 2001 roku pt.  DZIKIE PSZCZOŁY (reż. Bohdan Sláma) – czeski kandydat do Oskara i jednocześnie debiut B. Slámy, oraz  bijące rekordy popularności w 2004 roku WESELE (reż. Wojciech Smarzowski).

Spotkanie z zaproszonym gościem rozpoczęło się chwile po ostatnich napisach „Wesela”. Prowadzący spotkanie (koordynator projektu -  Dariusz Uściński) oraz zebrani w CIK „Orzeł” widzowie z Polski i Czech mieli okazje poznać kilka ciekawych historii z planu filmowego. Tamara Arciuch z wielkim sentymentem wspominała pracę nad „Weselem” podkreślając, że zarówno dla niej, jak i dla kilku innych aktorów występujących u Smarzowskiego, film ten stał się przepustką do wielu późniejszych ról (m.in. Marcin Dziędziel i Arkadiusz Jakubik właśnie po „Weselu” na stałe dołączyli do grona najlepszych i zarazem najchętniej obsadzanych polskich aktorów).

Tamara opowiadając o realizacji „Wesela” podkreślała jak wielką prace włożył reżyser (i jednocześnie scenarzysta) w wykreowanie właśnie takiego obrazu rzeczywistości „weselnej”. Wspomniała o tym, że Smarzowski spędził niezliczone ilości godzin oglądając ponad 100 amatorskich filmów z polskich imprez weselnych. Właśnie na bazie tego doświadczenia był w stanie tak realistycznie napisać scenariusz, że momentami „Wesele” ogląda się nie jak film fabularny, ale jak dokument wzbogacony o kilka pobocznych historii.

Uczestnicy spotkania mieli okazje poznać wiele historii z planu, m.in. poznali z pierwszej reki historię zdarzenia na planie po którym Tamara Arciuch trafiła.... na pogotowie. Ogrywając role panny młodej miała zniszczyć samochód (sportowe Audi TT będące prezentem ślubnym), tak zaangażowała się w okładanie pojazdu łopatą, że doznała kontuzji nadgarstków i ostatecznie trafiła na ostry dyżur do pobliskiego szpitala. Na marginesie warto dodać, że pomimo wielkiego  zaangażowania zakończonego uszczerbkiem na zdrowiu… młoda aktorka niestety nie była w stanie w sposób wyraźny uszkodzić w/w samochodu. W opowiadanie anegdot dał się wciągnąć także Bartek Kasprzykowski, który początkowo twierdził, że jest tego wieczoru będzie tylko dodatkiem do swojej partnerki i jej osobistym kierowcą, jednak „wywołany do tablicy” przez Tamare, opowiedział zabawna historie związana z przygotowaniami do roli stomatologa.

Spotkanie zakończyło się wręczeniem okolicznościowych upominków przez dyrektora BOK - MCC Ewę Lijiweską – Małachowską, oraz obietnicą aktorów, ze odwiedzą Bolesławiec już wkrótce, gdyż właśnie kończą pracę nad nowym spektaklem teatralnym i bardzo chętnie przyjmują zaproszenie do wstępu na deskach sali „Forum”.

  • 01
  • 02
  • 03
  • 04
  • 05
  • 06
  • 07
  • 08

 

Dramat czy komedia?

Drugie spotkanie projektowe to filmy z pogranicza komedii i dramatu: czeskie „Dzikie pszczoły” i polskie „Wesele” (Smarzowski). W przeciwieństwie do pierwszego spotkania projektowego, tym razem widzowie zobaczą dwa filmy nakręcone w XXI. Oba tytuły zahaczają o tematykę obyczajów życia codziennego, imprez niemal ludycznych ale także dramatów wpisanych w życiorysy tzw. ludzi z  prowincji.  Zaproszonym gościem będzie znakomita polska aktorka teatralna, serialowa i filmowa – Tamara Arciuch (grająca jedną z głównych ról w filmie „Wesele”)

WESELE (reż. Wojciech Smarzowski) - jedna z najciekawszych polskich produkcji w XXI wieku,  w której Smarzowski po raz kolejny udowodnił, że jest reżyserem obdarzonym intuicją i niebywałym darem obserwacji. „Wesele" to film bardzo realistyczny można miejscami odnieść wrażenie że przyjmuje formę weselnej kroniki. Doskonale dobrani odtwórcy głównych ról (rewelacyjna kreacja ojca panny młodej - Mariana Dziędziela), charakterystyczne postacie drugiego planu, scenografia przypominająca obskurną remizę strażacką, jak również inne znaczące rekwizyty tworzą całość, która w jednakowym stopniu bawi, co skłania do myślenia.

Film zdobył wiele prestiżowych nagród w kraju i za granicą. Do najważniejszych z nich należą: 3 nagrody na festiwalu w Gdyni (Najlepszy Aktor – Marian Dziędziel, Nagroda Krytyków i Specjalna Nagroda Jury), oraz 7 Orłów (czyli nagrody polskiej Akademii Filmowej)

DZIKIE PSZCZOŁY (reż. Bohdan Sláma) - bezradni wobec biedy mieszkańcy małej wioski żyją z dnia na dzień. Oczekują jedynego radosnego wydarzenia we wsi - lokalnej imprezy strażackiej… to bardzo uproszczone streszczenie fabuły filmu. Obraz Slamy pokazuje widzowi czeską prowincję gdzie niemal wszyscy upijają się podejrzanie wyglądającą wódką… kupioną "na krechę" w budzie z dykty udającej sklep. Jedyne echo wielkiego świata to warkot motoroweru Lady -  czarusia stylizującego się na Michaela Jacksona.

Film "Dzikie pszczoły" został wielokrotnie nagradzany na międzynarodowych festiwalach m.in. w Rotterdamie , San Francisco, czy  Warszawie podczas Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego (Najlepszy film 2002). Film zdobył również Czeskie Lwy (nagroda Czeskiej Akademii Filmowej i Telewizyjnej)

Spotkanie z Tamarą Arciuch – polską aktorką teatralną, serialową i filmową; absolwentką krakowskiej PWST. Pomimo licznych sukcesów na małym i dużym ekranie jej żywiołem jest scena teatralna. Niezwykły talent do kreaowania postaci komediowych ukazała na scenie Teatru Muzycznego w Gdyni rolą Roxie Hart w musicalu „Chicago". Na dużym ekranie debiutowała w 1997 roku w filmie sensacyjnym Jarosława Żamojdy „Młode wilki 1/2" . Występowała w popularnych serial TV m.in.  "Adam i Ewa", „M jak miłość”, „Oficer”, „Niania”, „Halo Hans”, „Ojciec Mateusz”.  Swój ekranowy wizerunek postaci negatywnych przełamała grając młodą Kaśkę Wojnarównę -  pannę młodą w filmie Wojciecha Smarzowskiego "Wesele". Po suksecie „Wesela” zagrała w wielu polskich produkcjach m.in. „Nie kłam kochanie”, „Złoty środek”, „Och Karol 2”, „Wojna żeńsko-mędka”, czy niedawnym „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”.

  

 

„Rejs” spodobał się widzom z Czech!

Uczestnicy projektu z Czech wręcz entuzjastycznie ocenili „Rejs”, który nigdy w Czechach nie był oficjalnie pokazywany. Nie mieli problemu ze zrozumieniem, momentami absurdalnego, humoru filmu Piwowskiego i uznali, że Czesi i Polacy mają podobne poczucie humoru. 

- Właśnie na taki efekt liczymy w tym projekcie – mówi koordynator D. Uściński – w trakcie realizacji innych polsko-czeskich projektów, podczas wielu rozmów poruszaliśmy z czeskimi uczestnikami kwestię podobnego poczucia humoru i zbliżonej mentalności naszych narodów. Wtedy okazało się, że w Czechach, poza jednym czy dwoma tytułami, polskie komedie są zupełnie nieznane. Oni natomiast byli bardzo zdziwieni, że Polacy tak doskonale znają komedie czeskie. Ten projekt to próba pokazania naszym sąsiadom, że mogą stać się fanami naszych produkcji, podobnie jak Polacy są od lat zakochani w komediach czeskich.

Dodatkowym smaczkiem związanym z projekcją filmu „Rejs” było spotkanie z Maciejem Łuczakiem - znawcą polskich komedii, autorem pięciu książek o kultowych produkcjach minionej epoki, m.in. „Rejs”, „Wniebowzięci”, czy „Miś” Stanisława Barei. Autor jak z rękawa sypał anegdotami i ciekawostkami o produkcji filmu. Książka o „Rejsie” zaczyna się od stwierdzenia, ze film powstał po to, by Jan Himilsbach miał pieniądze na wódkę. I faktycznie coś w tym jest, bowiem plan filmowy "Rejsu" łączy się z wieloma alkoholowymi anegdotami. Himilsbach swoją słynną stoicką minę w scenie, gdy Maklakiewicz krytykuje polskie filmy, uzyskał po mocnym przepiciu i jak podają świadkowie, był wtedy na potężnym kacu. Scena była nakręcana kilkunastokrotnie, bowiem pan Janek notorycznie wchodził w zdanie Maklakiewiczowi, który przez to rozpraszał się i nie był w stanie dokończyć monologu. Ostatecznie Himilsbach, z wiadomych powodów, opadł z sił i pozwolił partnerowi (a w prywatnym życiu swojemu wielkiemu przyjacielowi) na nakręcenie sceny.

   

„Rejs", kojarzony najczęściej z absurdami życia w komunizmie, w swym zamyśle był manifestem artystycznym. Z tego powodu zaangażowano wielu naturszczyków (zagrało ich w filmie więcej niż aktorów zawodowych - mniej więcej w stosunku 2/3 do 1/3). Profesjonaliści mieli trzymać film w ramach kompozycyjnych, naturszczykom zaś pozwalano na swobodne interpretacje swoich ról i na dużą improwizację. Kolejna anegdota dotycząca planu filmowego jest autorstwa Marka Nowickiego (operator). Wspominał on, że reżyser wpadł na pomysł, by rozstawić na pokładzie skrzynki, których omijanie miało rozpraszać zawodowych aktorów. Ta historia pokazuje, jak wyglądała praca z aktorami na planie... czyli na pokładzie statku Neptun. Bardziej koncentrowano się na uzyskaniu pewnego rodzaju chaosu, nieprzewidywalności, niż trzymano się konwencji i prawideł sztuki filmowej.

Przy pierwszym pokazie „Rejs”  liczył sobie ponad 200 minut, a warto przypomnieć że obecna wersja trwa zaledwie 65 minut. Film został odrzucony przez kierownika artystycznego Antoniego Bohdziewicza, który uznał, że film wejdzie do dystrybucji, ale… po jego trupie. Piwowski sam w końcu usiadł do montażu i okroił film do obecnej postaci. Niestety z odrzuconego materiału filmowego nie zachowała się anie jedna minuta. Powód jest banalny…. w latach 70-tych z taśmy filmowej odzyskiwano srebro, a celuloid wykorzystywano m.in. do produkcji grzebieni.

Warto dodać, że również polskim widzom przypadł do gustu film „Ecce Homo Homolka”, którego polskie tłumaczenie brzmi „Straszne skutki awarii telewizora”. To wnikliwa i momentami wręcz  dramatyczna analiza codziennego zycia trzypokoleniowej rodziny mieszkańców Pragi, która została zmuszona spędzić razem ze sobą niedzielę bez telewizora. Bez wątpienia ta komedia jest równie ponadczasowa, jak nasz „Rejs” i momentami, tak samo jak film Piwowskiego, bardzo jaskrawie pokazująca absurdy życia ludzkiego.

Homolki kontra KaOwiec

Na pierwszy „ogień” bierzemy tytuły będące kultowymi pozycjami zarówno w polskim jak i czeskim kinie komediowym. Oba filmy powstały w podobnym czasie (początek lat 70 ubiegłego wieku) i oba wiele mówią o tamtych czasach, o naszej mentalności, o naszym poczuciu humoru, o nas samych…

Straszne skutki awarii telewizora” (org. Ecce Homo Homolka) i „Rejs”, to nasze propozycje dla Państwa na październik. Zaproszonym gościem będzie wybitny znawca polskich komedii, autor książek o "Rejsie", "Wniebowziętych", czy o filmie "Miś"  Stanisława Barei – Maciej Łuczak.

REJS (reż. Marek Piwowski) - utrzymana w groteskowym tonie eksperymentalna komedia satyryczna: akcję filmu stanowią improwizowane miniscenki, rejestrowane metodą paradokumentalną, rozgrywające się wśród pasażerów wiślanego statku. Na wycieczkowym statku wiślanym pojawia się gapowicz (Stanisław Tym) wzięty przez kapitana (Ryszard Pietruski) za instruktora Kulturalno-Oświatowego. Organizuje on zebrania, wybory rady rejsu, potem - gry i zabawy. Staje się wodzem, skupia wokół siebie oddane mu grono pasażerów, narzuca swą wolę innym, przygotowuje wielki bal na cześć kapitana z okazji zakończenia rejsu...

Rejs zajął I miejsce w ankiecie na koniec wieku tygodnika "Polityka"– "Najciekawsze filmy polskie XX wieku"

 

Ciekawostki: rolę KaOwca miał początkowo odtwarzać Bogumił Kobiela, ale niestety, w lipcu 1969 roku zginął w wypadku samochodowym / Zdjęcia kręcone były podczas rejsu całej ekipy statkiem Dzierżyński, który odbywał się z Gdańska w górę Wisły.

 

STRASZNE SKUTKI AWARII TELEWIZORA (reż. Jaroslav Papoušek) - pierwsza część groteskowej trylogii o perypetiach praskiej rodziny Homolków. Idyllę majówki spędzanej w lesie pod Pragą przerywa wołanie o pomoc, co natychmiast wypłasza tłum z lasu. W domu wielopokoleniowa rodzina dusi się, skazana na samą siebie. Czary goryczy dopełnia zepsuty telewizor, dochodzi do gigantycznej kłótni, w której każdy wylewa swoje żale. Kobiety płaczą, mężczyźni w różnym wieku są nieszczęśliwi. Na szczęście niedziela szybko się skończy i nie będzie czasu użalać się nad sobą. A poza tym naprawi się telewizor. Film, podobnie jak cała trylogia, zyskał status dzieła kultowego porównywanego - pod względem poczucia humoru i przenikliwości twórców z "Rejsem" Marka Piwowskiego.

Ciekawostka: w rolach bliźniaków wystąpili synowie znanego reżysera, Miloša Formana.

Serdecznie witamy wszystkich miłośników kultowych polskich i czeskich komedii! Z wielką radością startujemy z projektem „Komedia bez granic – polsko czeskie spotkania filmowe”

W zakładce „O Projekcie” możecie się dowiedzieć, na czym opiera się pomysł spotkań filmowych i jakie działania zaplanowaliśmy w ramach działań projektowych.

W „Terminarzu” będziemy informować o kolejnych planowanych spotkaniach  - w tej chwili ustalamy wolne terminy z twórcami powiązanymi z danym tytułem filmowym.

Serdecznie zapraszamy do wysyłania zgłoszeń drogą mailową lub w szczególnych przypadkach droga telefoniczną – szczegóły w zakładce Zgłoszenia